Zabawy w czytanie dla dzieci od 1 roku życia

Comment

ARTYKUŁY
czytanie-globalne-zabawa-w-nauke-2

Termin „czytanie globalne”, „czytanie całowyrazowe” stał się coraz bardziej rozpoznawalny. O samej metodzie, czyta się w rozmowach rodziców na forach internetowych oraz słyszy na placach zabaw. Niejednokrotnie otrzymywałam od Was pytania odnośnie metody globalnej. Przyznam szczerze, że już kilka razy zastanawiałam się nad wykorzystaniem jej do zabawy z Frankiem.

Po raz pierwszy usłyszałam o niej gdy miał mniej niż rok, pomyślałam jednak, (pewnie jak większość z Was), że to jeszcze zbyt wcześnie – choć głównym przesłaniem twórcy jest ” …. Dwanaście miesięcy lub mniej to najlepszy wiek, aby rozpocząć, jeżeli chcesz włożyć najmniej czasu i energii w nauczenie twego dziecka czytania.”

Twórcą metody jest Amerykanin Glenn Doman. W latach sześćdziesiątych wykorzystywał ją do nauki czytania dla dzieci z uszkodzeniami mózgu. Efekty były na tyle zadowalające, że postanowił zastosować ją także do dzieci zdrowych z tzw. normą intelektualną. Chodziło o to,  by w jak najbardziej optymalny sposób stymulować wrodzony potencjał mózgu. Metoda miała i do tej pory ma za zadanie rozwijać inteligencję małego dziecka.

Zacznę od tego, że wczesna nauka czytania rozumiana jest jako ZABAWA W CZYTANIE. Słowo nauka odnosi się do efektu, który uzyskacie w wyniku całego złożonego procesu. Efektem jest nauczenie dziecka czytania. Zanim zdecydujecie się wprowadzić taką formę wspólnego spędzania czasu z Waszym dzieckiem, musicie najpierw być przekonani, że również dla Was to jedynie zabawa. Jeśli okaże się, że chodzi jednak o Waszą ambicję – odpuśćcie, to nie jest ten czas. Oczywiście naturalne jest, że dla każdego rodzica jego dziecko jest naj… najmądrzejsze, najładniejsze itd., a Ty jako rodzic chcesz dać mu to co najlepsze. W przypadku dzieci jednak najlepszym jest spędzanie czasu wspólnie z Wami.

I podczas takich właśnie chwil, kilku minut zabawy w czytanie, jesteście w stanie najszybciej nauczyć maluchy techniki wczesnego czytania. Pozwólmy dzieciom być dziećmi, na typową naukę w szkolnej ławie przyjdzie jeszcze czas. Jeśli dacie się ponieść własnej ambicji, zmusicie dziecko do nauki – możecie wyrządzić mu ogromną krzywdę, która spowoduje problemy w przyszłości. W mózgu dziecka zostanie zakodowana informacja, że czytanie wiąże się z czymś nieprzyjemnym. Wasze dziecko, mimo młodego wieku, samo wie co jest dla niego dobre.

Wczesne czytanie to przede wszystkim tworzenie i budowanie relacji rodzic-dziecko i propozycja na wspólne spędzanie czasu, w sposób aktywny i przemyślany. Zabawa w tym przypadku jest słowem kluczowym. Można więc wprowadzać zabawy oparte na różnych metodach nauki czytania. Wczesne czyli liczone od pierwszych miesięcy życia,  w przypadku materiałów przygotowanych przez wydawnictwo Pentliczek – od 1 roku życia. Doman zakładał, że tego typu zabawy można rozpocząć już z kilkumiesięcznymi dziećmi.

Metoda opiera się na wielokrotnej prezentacji wyrazów z jednoczesnym ich artykułowaniem. Dziecko zapamiętuje graficzny ich obraz. Zaskoczę Was gdy powiem, że z całą pewnością większość z Waszych 2-3 latków czyta w ten sposób (mimo że jeszcze nie podjęliście z nimi ćwiczeń). Czytają w sposób bezwiedny np. gdy pokażecie im kilka jogurtów, będą w stanie powiedzieć który to Danio, Bakoma czy Piątuś. Jest to spowodowane tym, że nauczyły się napisów na pamięć, zapamiętały ich graficzne obrazy. Dzieci postrzegają zapis graficzny jako całość. Na samym początku nie wyodrębniają poszczególnych liter, nawet nie zastanawiają się z jakich elementów się składa, wyraz traktują jak obrazek.

czytanie-globalne-zabawa-w-nauke-1

Podczas zabawy w czytanie pokazujemy plansze z wyrazami, dziecko zapamiętuje ich wygląd, po jakimś czasie zaczyna kojarzyć z nazwą. Niestety, nie można poprzestać na czytaniu globalnym, wcześniej czy później będzie musiało nauczyć się czytania „zwykłego”. Jak pisze p. Maria Trojanowicz- Kasprzak: „ Metoda globalna to nie metoda nauki czytania, to etap do czytania wiodący, jako że nikt na tym świecie nie nauczył czytać osoby nie znającej liter. Fenomenem czytania globalnego jest fakt, że w którymś momencie nasz mały uczeń zaczyna dostrzegać strukturę wyrazu (pojedyncze elementy znajdujące się na obrazku). Niekiedy dzieje się to po kilku tygodniach lub miesiącach zabaw, w zależności od wieku dziecka i atmosfery towarzyszącej tym zabawom. Fajnie, prawda?!?”

Po kilku tygodniach lub miesiącach dziecko zaczyna zauważać pojedyncze litery i interesować się nimi. Wszystko zależy od wieku malucha oraz tego jak często bawicie się z nim w ten sposób.

Metoda czytania globalnego jest metodą idealną dla dzieci poniżej 6 roku życia. Maluchy w tym wieku mają niezwykle rozwiniętą zdolność do fotograficznego zapamiętywania otoczenia tzw. pamięć ejdetyczną. Małe dzieci w sposób niezwykle szczegółowy zapamiętują obraz, a później potrafią go bardzo dokładnie odtworzyć. Zdolność ta zanika z wiekiem, dlatego 3 latka nauczysz czytania metodą globalną, dla 8 latka już będzie to praktycznie niemożliwe!

Poniżej 5 etapów nauki czytania wg. Glenna Domana. Autor zwraca uwagę na systematyczność ekspozycji.

  1. Nauka pojedynczych wyrazów – słowa na białych, tekturowych kartonikach o wymiarach 10×60 cm, 8cm wielkości, napisane czerwoną czcionką. Na początku prezentuje się słowa znane i przyjemne dla dziecka np. imię dziecka, rodziców, słowa mama, tata, nazwy z najbliższego otoczenia. Najpierw wprowadza się rzeczowniki, następnie czasowniki, a na końcu przymiotniki. Doman zalecał ekspozycję 5 słów (tworzących 1 zestaw) dziennie, następnego dnia wprowadzając kolejny zestaw. Ekspozycja powinna odbywać się 3 razy dziennie i polegać na pokazywaniu oraz wymawianiu przez opiekuna pokazywanego słowa.
  2. Nauka wyrażeń dwuwyrazowych – zestawienie pojedynczych słów w pary (rzeczownik + czasownik) np. tata kocha.
  3. Nauka prostych zdań – wykorzystuje się słowa wcześniej już poznane przez dziecko (takie które widziało i słyszało). Na tym etapie zmniejsza się również czcionkę do 5cm. Codziennie wprowadza się dwa nowe zdania.
  4. Etap rozbudowanych zdań – na tym etapie wprowadzane są zaimki. Zdania powinny zmieścić się na jednym kartoniku. Czcionka zostaje zmniejszona do 3,5 cm oraz zmieniona na kolor czarny.
  5. Czytanie książeczek – książeczki powinny  dotyczyć samego dziecka. Wskazane wymiary  20×45 cm. Na jednej stronie zdanie dotyczące dziecka np. Franek śpi, na kolejnej ilustracja obrazująca wcześniej przeczytane zdanie. Najlepiej gdyby książeczka czytana była 2-3 razy dziennie.

Maria Trojanowicz-Kasprzak zajęła się „przetransportowaniem” metody Domana na grunt polski oraz dostosowaniem jej do specyfiki naszego języka. Opierając się na tej metodzie stworzyła Zestaw do nauki czytania dla małych dzieci . Przez najbliższe miesiące będę miała możliwość korzystania z tych kart. Już za kilka tygodni pojawi się recenzja materiałów. Zdradzę Wam jednak, że zestaw rzeczywiście lepiej dopasowuje się do naszego języka. Po pierwszych urodzinach Franka podjęłam z nim pierwsze próby nauki (jeszcze wtedy metodą Domana.) Przyznam, że tamten sposób nauczania nie do końca mi odpowiadał, dla niego również nie był zbyt ciekawy. Materiały przygotowane przez Panią Trojanowicz-Kasprzak dają większą swobodę w nauce i są w stanie bardziej zainteresować dziecko dzięki ciekawym obrazkom. Obydwie metody nieco się różnią, o czym poniżej.

Czcionka wykorzystana w zestawie przygotowanym przez Panią Marię uległa zmianie, w porównaniu z oryginalnym zestawem Domana:

  1. Kolor – użyto koloru czarnego, zamiast czerwonego zakładając, że kolor ten tworzy lepszy kontrast z białym tłem.
  2. Wielkość – zmniejszono ją z 8 cm (wielkość trzonu litery) na 2,5 cm. Wykorzystanie tak dużej czcionki powodowało, że przy dłuższych wyrazach pole widzenia dziecka nie obejmowało całości.

Ciekawym rozwiązaniem jest stworzenie kart dwustronnych – z jednej strony obrazek ze słowem, z drugiej samo słowo. Karty Domana do prezentacji zawierały same słowa.

Zasadnicza jednak zmiana, którą wprowadza autorka jest informacja o zasadach, a właściwie  o elastycznym podejściu do nauki „Dwadzieścia lat obcowania z czytaniem globalnym i kolejnymi rocznikami dzieci nauczyło mnie, że podstawową zasadą podczas stosowania tej metody jest… brak sztywnych zasad. Naprawdę nie ma znaczenia, czy prezentujemy dziecku plansze raz czy dwa razy dziennie.” Można by to określić luźnym podejściem do nauki –bawicie się gdy masz czas, ochotę, Ty i Twoje dziecko jesteście w dobrym nastroju.

Założenie jest proste, czytanie globalne ma być ZABAWĄ „Jeśli dorosły jest poirytowany ,a dziecko zmęczone, znudzone, bądź podekscytowane – dajmy sobie spokój. Odłóżmy zabawę do jutra. Czasem trzeba zrobić kilkudniową przerwę, a procesom, które dokonują się w umyśle dziecka wcale ona nie zaszkodzi” – pisze autorka.

Doman zakładała, że nauka powinna mieć charakter systematycznych sesji 9 sesji dziennie (w sumie z 15 słowami). Autorka wersji polskiej proponuje by sesja była jedna, ewentualnie dwie. Może się również zdarzyć (i nie będzie to problemem), że danego dnia nie odbędzie się  żadna. Sugeruje również by jednocześnie operować trzema planszami. Następnie można zacząć stopniowo je podmieniać, gdy będziemy mieć pewność, że dziecko już je opanowało.

Bardzo ważnym czynnikiem, który nie ulega żadnym ustępstwom, w wersji polskiej, jest zastosowanie tzw. „prysznica emocji”, który spowoduje, że dziecko pokocha proces czytania. Będzie on kojarzył mu się tylko w sposób pozytywny. Podczas zabawy w czytanie musi więc pojawić się ruch, śmiech, absurdy, aplauz – całusy, uściski – czyli to co dzieci kochają najbardziej. Skupienie więc, będzie niezbędne jedynie w momencie pokazywania kart, następnie im więcej śmiechu i zabawy, tym lepiej.

I jeszcze jedna, niezwykle ważna sprawa – Doman zalecał, by NIE SPRAWDZAĆ CZY DZIECKO ZAPAMIĘTAŁO WYRAZ. Pani Trojanowicz uważa inaczej – Dzieci bardzo chcą się pochwalić tym, że czytają globalnie, dlaczego więc mielibyśmy im tego zabronić?

Obydwie metody, mimo różnic mają też kilka wspólnych założeń.

  • Naukę należy rozpocząć jak najwcześniej. Metoda Domana dostosowana jest już dla niemowląt, metoda z wydawnictwa Pentliczek od 1 roku życia.
  • Każda „sesja” powinna charakteryzować się entuzjazmem, radością, zaangażowaniem.
  • Podczas prezentowania plansz dziecko musi być skupione. Twoim zadaniem jest je odpowiednio zmotywować, bo skupienie jest tu niezbędne.
  • Nie należy wprowadzać nowych zagadnień gdy dziecko jest chore lub akurat nie chce się bawić. Nic na siłę!
  • Nauka powinna być traktowana jako zabawa nie przymus.
  • Do dziecka należy mówić głośno, wyraźnie.
  • Materiały do nauki powinny być wyraźne, duże i estetyczne.
  • Naukę należy zakończyć przed tym, jak dziecko samo się znudzi i będzie chciało zakończyć.
  • Podczas prezentowania plansz i odczytywania nie można używać zwrotu „Tu jest napisane”, dziecko może wtedy nabrać przekonania, że na karcie znajduje się napis „Tu jest napisane tata”. Zapamiętajcie jeden wyraz – jeden dźwięk. Podnieście plansze z napisem „tata” i powiedźcie „tata”, nic więcej.

Dokładny opis zestawu oraz informację o pierwszych efektach nauki, znajdziecie na Zainspiruj Malucha za kilka tygodni. Zachęcam Was jednak do zapoznania się z kartami oraz pełną ofertą Pentliczka www.e-pentliczek.pl

czytanie-globalne-zabawa-w-nauke-3

Po co zatem bawić się w czytanie? Autorka określa to w następujący sposób „Po to, by dać dziecku solidną podwalinę pod ogólną wiedzę (a wiadomo, że im młodszy umysł, tym chłonniejszy), by kształtować jego procesy poznawcze, pomnażać inteligencję i znakomicie się przy tym bawić. A także po to, by pokochało czytanie i by proces ten był mu potrzebny do życia jak powietrze.”

Jakich efektów powinniśmy się spodziewać wykorzystując metodę?

Wbrew pozorom nie chodzi jedynie o nauczenie dziecka czytania. Chodzi, o to by doskonalić uwagę, spostrzegawczość, analizę wzrokową, umiejętność porównywania i ćwiczyć pamięć. Cennym rezultatem będzie również ułatwienie dziecku „wejścia” w świat liter oraz ułatwienie „czytania normalnego”.

Do 6 roku życia dziecko łatwiej i szybciej chłonie nowe informacje, uczy się w sposób wielozmysłowy. Gdyby tak przeanalizować całe życie – okazuje się, że najwięcej uczymy się właśnie w pierwszych latach życia. Jako niemowlę właśnie uczymy się chodzić i mówić. Dlatego zachęcam Was do tego byście wykorzystali ten jakże ważny czas. Dajcie dziecku możliwość na rozwój intelektualny, czytanie bowiem, jest swego rodzaju kluczem do inteligencji. Przedstawiona wyżej metoda jest prosta, a może jedynie zadziałać na plus i spowodować, że w przyszłości będziecie mieli w domu mola książkowego.

Powtarzam jednak jeszcze raz, wszystko związane z nauką czytania ma być wspaniałą zabawą, na którą dziecko będzie czekało każdego dnia. Wszelkiego rodzaju przymusy, dyscyplinowanie, spowodują efekt odwrotny. Nauka czytania globalnego nie przynosi ŻADNYCH STRAT. W najlepszym przypadku maluch nauczy się czytać, a „w najgorszym” poćwiczy koncentrację. Nie macie więc nic do stracenia! Gotowe plansze do nauki czytania autorstwa Marii Trojanowicz-Kasprzak, razem z przewodnikiem, możecie kupić na stronie www.e-pentliczek.pl

Jeśli zastanawiacie się po co uczyć tak małe dzieci czytania, lub macie wątpliwości czy to właściwy czas dla Waszego dziecka, przeczytajcie opinie specjalistów z różnych dziedzin – OPINIE SPECJALISTÓW

Na kanale PentliczekTV, możecie zobaczyć filmiki na których widać efekty pracy z kartami.

UWAGA!

Gdy dziecko zacznie pytać o poszczególne litery, pamiętajcie by nie nazywać spółgłosek tak jak wymawia się je recytując alfabet np. k – ka, t-te itd. „k” to „k”, a „t” to „t”.

Tekst powstał na podstawie materiałów zawartych na stronie Pentliczek, blogu Pani Marii Trojanowicz-Kasprzak oraz w książce Domana „Jak nauczyć małe dziecko czytać?”

KARTY DO KUPIENIA NA STRONIE – PENTLICZEK ZESTAW DO NAUKI CZYTANIA

Share on VKShare on FacebookShare on LinkedInPin on PinterestTweet about this on Twitter

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.